niedziela, 9 marca 2014

Rozdział 2 - ,,Bo brat to bratnia dusza..''

Kolejny wakacyjny dzień.
Słońce jak każdego ranka wlało się do sypialni i obudziło dziewczynę
już o godzinie szóstej.
Nie miała najmniejszej ochoty wstać. Przewracała się z boku na bok.
Jej wzrok padł na okno. Było otwarte. Wzruszyła ramionami.
Przewróciła się  znów w stronę ściany a potem w stronę szafy i spuściła wzrok na dół.
- Carter! - wrzasnęła na cały dom. 
Chłopak leżący na podłodze poruszył się i zamruczał pod nosem. Martina powoli zwlekła się z łóżka
i stopą trąciła śpiącego na podłodze brata.
- Cooo? - wymamrotał przecierając oczy.
- Jedno pytanie - uśmiechnęła się nachylając się nad nim.
- Dajesz - powoli podniósł się do pozycji siedzącej.
- Co tu robisz?! -zapytała cichym krzykiem.
- Och... - westchnął i ponownie położył swoją ciemno blond głowę na ziemi. -Przyszedłem pospać z siostrzyczką. - uśmiechnął się. - Gorąco było w nocy i przyszedłem otworzyć okno, położyłem się przy łóżku bo było już koło 4. Ale widzę, że dzisiaj nie śpisz do dziewiątej? - zapytał z kpiącym uśmieszkiem.
- Nie - odpowiedziała dumnie - Zamierzam dzień spędzić aktywnie! - i znów zakopała się pod kołdrą.
- Ha ha ! - Carter podniósł się z podłogi i wskoczyła do niej pod kołdrę. - Wstawaj śpiochu - zawołał łaskocząc ją.
Martina niespodziewanie odwróciła się do niego , a on ponownie wylądował na podłodze zepchnięty przez siostrę.
- Masz jakiś pomysł? - zapytała śmiejąc się.
- Na co? - stanął na równe nogi.
- Na dzisiejszy dzień - odparła szczerząc się do niego i także stając na nogi.
- Mam pomysł - uśmiechnął się łobuzersko i wyszedł z sypialni.
Martina rozejrzała się po oświetlonym przez blask pokoju.
Pościeliła łóżko i z dobrym humorek otworzyła szafę.
Ubrała się w Letnie,luźne ciuchy .
Było tak wcześnie ! To niemożliwe, że Martina była o 6.20 na śniadaniu!

***

Obydwoje siedzieli przy stole i beztrosko gawędzili.
- Gdzie mnie zabierzesz? - dopytywała się dziewczyna.
- Ktoś powiedział, że Cię gdzieś zabiorę? - uśmiechnął się.
- Pamiętasz jak byliśmy mali, to zawsze jeździliśmy z rodzicami nad jezioro, to były najwspanialsze
dni mojego życia.
Sytuacja w rodzinie Stoessel nie była najlepsza. Ojciec Cartera i Martiny umarł 3 lata temu. Matka jakiś czas po jego śmierci wyjechała do Grecji i już nie wróciła.
Kocha swoje dzieci, ale nie chce ich widzieć, z nieznanych powodów uważa , że to dzieci są przyczyną śmierci ojca. Skorzystała z tego, że Carter był już wtedy pełnoletni i opuściła dzieci. Nie było im łatwo, ale trzymali się razem i wspólnie pokonywali życiowe trudności.
- Pamiętam, i wiesz? Czytasz mi w myślach siostrzyczko - mrugnął do niej porozumiewawczo otwierając okna w kuchni - Trzydzieści sześć stopni - stwierdził wystawiając twarz do słońca.
Martina podeszła do niego i zamykając oczy położyła głowę na ramieniu brata.
- Szoruj na górę - zwrócił się do niej. Siostra prędko zrozumiała o co mu chodzi i w podskokach dotarła do swojej sypialni.
Z szafy wyjęła swoją ulubioną torbę i pośpiesznie wrzuciła ręcznik, koc i inne potrzebne rzeczy.
Kilka minut później pojawiła się na dole.

***

Carter też już był gotowy. Szedł przed dziewczyną ścieżką prowadzącą nad Błękitne Jezioro.
Siostra próbowała dorównać mu kroku. Z uniesioną głową podziwiał zieleniące się liście drzew.
Martina po kilku długich krokach stanęła i jego boku i momentalnie złapała go za rękę.
Obdarzył ją swoim łobuzerskim uśmiechem. Po kilku minutach wędrówki z lasu wyłoniła się kobieca
postać.
Powitała ich uśmiechem, a tak samo zareagowali oni.
Carter złapał ją za rękę i tym razem we trójkę kontynuowali swój spacer.
Alice była dziewczyną Carter'a już 2 lata.
Była dziewczyną mądrą, sympatyczną, troskliwą i wrażliwą. Alice miała wiele więcej cech,
ale trudno by je wszystkie wymienić. Wielką miłością darzyła Carter'a , wielką przyjaźnią darzyła Martinę.Była prawie jak rodzina, i Martina wierzyła, że wkrótce się nią stanie. Jej brat nigdy nie kochał innej dziewczyny niż ona tak bardzo! Alice była to szczupła i wysoka dziewczyna, ledwo pół głowy niższa od Cartera i dwie głowy od Martiny.
Miała piękne, ciemne, rude włosy, które sięgały jej za łopatki.
Lubiła fantazyjnie układać fryzurę. Jej oczy były trawisto- zielone i dodawały dziewczynie urody i wdzięku. Jej cera była śnieżno-mleczna i gładka.
Ubierała się zazwyczaj bardzo modnie z lekką nutą elegancji.
Była wesoła, żywiołowa, zabawna, humorystyczna,
Była wręcz idealna o ile tacy ludzie są na świecie.
Oczywiście miała wady , ale bardzo trudno było je dostrzec.
Tak więc Carter trzymając Alice i Martinę za rękę podążał uroczą, malutką ścieżką do błyszczącej tafli jeziora. Alice gdy tylko poczuła wiatr znad jeziora we włosach, zrzuciła ubranie i w stylowym stroju kąpielowym, z uśmiechem na twarzy rozłożyła ręcznik plażowy , a później  ruchem  ręki zachęciła Carter'a by przysiadł się do niej.
Natura Martiny zawsze była nieodgadnięta. Raz była duszą towarzystwa, innym zaś razem samotniczą. Ten dzień należał do tej drugiej natury. Miała
nieopanowaną ochotę oddalić się i pozostać sama. Tylko na chwilę. Potem wróci.
Zawsze była marzycielką i marzeniom poddawała się z ogromną chęcią.
A chęć miała i w tej chwili. Do przejścia się samotnie po lesie. Zakochani w tym czasie siedzieli na gorącym piasku, nastawiali twarze do słońca i rozkoszowali się słonecznym porankiem.
- Myślisz, że nie brakuje jej matki i ojca? - zapytała łagodnie i powoli Alice. - Czasami mam wrażenie, że jest samotna i ...... smutna. Carter? Słuchasz mnie?
- Yy... Tak! Tak kochanie słucham! Podzielam twoje zdanie. Jest samotna, ale ona jest na swój sposób szczęśliwa z tego powodu i myślę, że samotność jej nie szkodzi - obdarował ją spokojnym uśmiechem.
- Martwię się o nią - przyznała dziewczyna ze skruchą. - Jest taka młoda.
- Ale Alice! Zapewniam Cię, że z nią wszystko w porządku! Znam ją od 16 lat. Ty też powinnaś wiedzieć, że samotność nie sprawia jej kłopotu. Ona to lubi , a poza tym ma przyjaciół.

***

Martina przy śpiewie słowików przedzierała się przez romantyczną puszczę.
Wdychała świeże lipcowe powietrze.
Lekko dotykała lśniące liście paproci i krzewów.
Znowu czuła radość z życia i radość z przebywania w tak bajecznym miejscu.
Usłyszała wołanie.
Radosne i oczekiwane wołanie.
Kogoś, kto bardzo chciał ją zobaczyć i bardzo tęsknił ja jej widokiem.
Nie był to Lucas, choć jego się spodziewała.
Był to głos dziecięcy i słodki.
- Pani Martino!!! - krzyczał mały Jamie biegnąc przez las do ulubionej opiekunki,.
Tylko jedna osoba ( jak na razie ) zwracała się do niej per Pani.
Był to mały Jim Crawford mieszkający po drugiej stronie jeziora.
Miał on 4 lata, był niskiego wzrostu, jego rozwichrzone, blond włosy opadały na
wszystkie strony w nieładzie, a brązowe oczęta błyszczały z przejęcia.
- Coś się stało? - zapytała z promiennym uśmiechem dziewczyna.
- Nie proszę Pani! Tylko, miałem nadzieję, że panią tu spotkam i nie myliłem się! - zawołał uradowany chłopczyk - Bardzo chciałem panią zobaczyć!
- Jaki jest powód twojego podekscytowania Jim? - zaśmiała się Martina.
- Bardzo panią lubię, i pana Cartera również lubię i bardzo chciałem spędzić z wami czas, mamusia pozwoliła, więc biegłem ile sił w nogach! - roześmiał się maluch.
Dziewczyna wzięła podopiecznego za rękę i zawrócili nad jezioro.

***

Martina usiadła na piasku koło Cartera a mały Jim wdał się w miłą
pogawędkę  z Alice, zupełnie nie zwracając uwagi na Cartera, do którego tak mu było
śpieszno.
Dziewczyna położyła głowę na ramieniu brata i odetchnęła z ulgą.
- Wiesz... Wydaje mi się, że za bardzo leniuchujemy. - wyznała szczerze i z uśmiechem.
- No coś ty! - zawołał rozbawiony chłopak. - Po to są wakacje mała - złapał ją za rękę i przytulił do siebie.
- No ,ale chyba nie polegają one na codziennym leniuchowaniu!
- Chciałabyś aktywnie spędzić czas? - zapytał z sarkazmem. - Robiłaś to i wczoraj i dzisiaj! - zaśmiał się po raz kolejny.
- Nie nabijaj się!- szturchnęła go lekko w ramię.
Carter powtórnie wystawił twarz do słońca.
- Cieszę się, że mam siostrę - wyznał cicho. Ale gdy tylko to powiedział na jego gołą klatę wskoczył mały, roześmiany łobuz.
- Ja też się cieszę, że mam starszego brata - Martina uśmiechnęła się do siebie.

________________________________________________________________________

1.) Witam was ponownie :) Nie było mnie dłuższy czas.... Już wyjaśniam powody: lenistwo, brak czasu, brak chęci. Tak wiem, jestem żałosna -.- :P. Wybaczcie! Błagam! :) Będę częściej zaglądać :) Zobowiązuję się :) Na tego bloga! 
2.) Obiecuję, że rozdziały będą częściej. Postaram pisać jak najciekawiej, by was zadowolić.
3.) Proszę o komentowanie :) I obserwowanie :) I jeśli chcecie się ze mną skontaktować to podaję pocztę : Karolinapolaszek1@wp.pl i facebook: https://www.facebook.com/karolina.polaszek.3
4.) Blog leonetta-i-nie-tylko.blogspot.com - mojej przyjaciółki i kuzynki :P Zostaje zawieszony :(. Ma ona jednak jeszcze jednego , którego serdecznie polecam : http://libre-soy-leonetta.blogspot.com/

TO BY BYŁO NA TYLE :) ZACHĘCAM DO CZYTANIA 
I
NASTĘPNY ROZDZIAŁ NIEBAWEM!!!!